Przejdź do treści głównej

Lęk potrafi wkradać się w codzienność po cichu. Czasem objawia się przyspieszonym biciem serca, innym razem odkładaniem obowiązków, bezsennością, drażliwością albo ciągłym napięciem w ciele. Bywa mylony ze zmęczeniem, lenistwem, „słabym charakterem” czy problemami zdrowotnymi. Kiedy trudno go nazwać, trudno też poprosić o pomoc – a to sprawia, że cierpienie się przedłuża. Ośrodek 7 Uczuć w Zielonej Górze powstał właśnie po to, by towarzyszyć osobom, które czują, że coś jest nie tak, ale nie potrafią tego jasno określić, opowiedzieć, a czasem nawet dopuścić do siebie myśli, że chodzi o lęk.

Dlaczego tak trudno nazwać lęk?

Lęk jest jedną z najbardziej podstawowych emocji – towarzyszy ludziom od zawsze, pełni funkcję ochronną i informacyjną. Jednak współcześnie niechętnie się do niego przyznajemy. Zamiast powiedzieć „boję się”, częściej słyszymy „jestem zestresowany”, „mam dużo na głowie”, „po prostu gorzej śpię”. Nazwanie lęku po imieniu bywa trudne zarówno z powodów psychologicznych, jak i społecznych oraz rodzinnych.

Po pierwsze, wielu z nas dorastało w przekonaniu, że emocje należy kontrolować, „brać się w garść” i nie okazywać słabości. W takim klimacie osobistym i kulturowym uczymy się, że strach, bezradność czy panika są czymś wstydliwym. We wnętrzu człowieka może więc pojawić się paradoks: lęk rośnie, ale zostaje wypchnięty z obszaru świadomego myślenia. Zostaje w ciele, w napięciu mięśni, w bólach brzucha, migrenach, kołataniu serca, ale nie ma słów, które by go opisały.

Po drugie, lęk rzadko bywa jednorodny. Zwykle splata się z innymi uczuciami: wstydem, złością, smutkiem, poczuciem winy. Ktoś może na przykład odczuwać silne napięcie w pracy, bo boi się utraty zatrudnienia, ale na powierzchni pojawia się głównie złość na współpracowników czy szefa. Ktoś inny doświadcza lęku przed odrzuceniem w związku, a na co dzień przejawia to nadmierną kontrolą, uszczypliwością lub wycofaniem. W takich sytuacjach osoba szukająca pomocy nie mówi „cierpię z powodu lęku”, tylko „mam problem z relacjami”, „wszystko mnie denerwuje” albo „nie wiem, co się ze mną dzieje”.

Po trzecie, lęk jest trudny do nazwania, gdy jest obecny od bardzo dawna. Jeżeli ktoś od dziecka funkcjonuje w wysokim napięciu – w wymagającym domu, w otoczeniu pełnym krytyki, niestabilności czy konfliktów – może uznać ten stan za „normalny”. Nie wie, jak to jest, kiedy ciało i umysł są spokojne. Kiedy dorosła osoba trafia do terapeuty, często mówi: „taka już jestem”, „mam taki charakter”, „jestem nerwus”, zamiast „żyję w chronicznym lęku”.

Wreszcie, nazwanie lęku to także konfrontacja z własną kruchością. Wymaga przyznania przed sobą: czego się boję? co stoi za moimi objawami? co by się stało, gdybym naprawdę usłyszał swój lęk? Ten krok bywa tak trudny, że wiele osób odwleka decyzję o skorzystaniu z pomocy psychologicznej. Właśnie dlatego w Ośrodku 7 Uczuć w Zielonej Górze tak duży nacisk kładzie się na stworzenie bezpiecznej, pełnej szacunku atmosfery, w której można mówić niepewnie, nieskładnie, a nawet „nie wiedzieć” – zamiast od razu precyzyjnie nazywać swoje stany.

Jak lęk się maskuje i podszywa pod inne problemy

Jednym z powodów, dla których lęk bywa trudny do nazwania, jest jego skłonność do „przebierania się” w inne postacie. Ciało i psychika, próbując sobie poradzić z nadmiarem napięcia, tworzą objawy, które pozornie nie mają wiele wspólnego z emocjami. Zrozumienie tych mechanizmów jest często pierwszym krokiem do ulgi.

Lęk może maskować się w sferze fizycznej. Osoba doświadcza duszności, przyspieszonego tętna, uczucia „guli w gardle”, bólów brzucha czy zawrotów głowy i w pierwszej kolejności kieruje się do lekarza. To naturalne i potrzebne – należy wykluczyć przyczyny somatyczne. Zdarza się jednak, że mimo licznych badań wyniki pozostają prawidłowe, a cierpienie nie znika. Wtedy pojawia się poczucie bezradności: „skoro medycyna nic nie znajduje, to może przesadzam?”. Tymczasem objawy te mogą być wyrazem intensywnego, lecz nienazwanego lęku. W takim momencie uważne wsparcie psychologiczne, jakie oferuje Ośrodek 7 Uczuć, pomaga zobaczyć związek między stanem ciała a przeżyciami wewnętrznymi.

Napięcie lękowe ukrywa się też w nawykach dnia codziennego. Niektóre osoby niemal bez przerwy coś robią – sprzątają, planują, pracują, przewijają media społecznościowe – bo w chwili zatrzymania od razu wzbiera fala niepokoju. Ktoś inny przeciwnie, zaczyna odkładać zadania, unika telefonów, spotkań, trudnych rozmów. Z zewnątrz wygląda to na prokrastynację czy brak dyscypliny, ale u źródła często leży lęk przed oceną, błędem, konfliktem. W rozmowie terapeutycznej można delikatnie rozplątać ten węzeł: zauważyć, że za „lenistwem” kryje się próba ochrony samego siebie.

Lęk może przejawiać się też w relacjach. Nadmierna kontrola partnera, zazdrość, potrzeba ciągłego potwierdzania uczuć, unikanie zbliżenia lub przeciwnie – za szybkie wchodzenie w relacje – to wszystko nierzadko obrony przed głębszym lękiem przed porzuceniem, samotnością czy odrzuceniem. Osoba, która zgłasza się po pomoc, często przychodzi z hasłem „mam problemy w związku” albo „ciągle trafiam na niewłaściwych ludzi”, nie łącząc tego z własnym wewnętrznym niepokojem. Zadaniem psychologa z Ośrodka 7 Uczuć jest wtedy pomóc zobaczyć, co w tych powtarzających się sytuacjach jest zaproszeniem do przyjrzenia się lękowi.

Inny sposób maskowania się lęku to używki i zachowania kompulsywne. Alkohol, nadmierne jedzenie, kupowanie, nieustanne oglądanie seriali, gry komputerowe – wszystko to może być próbą szybkiego zmniejszenia wewnętrznego napięcia. Daje chwilową ulgę, ale nie dotyka źródła problemu. Kiedy człowiek zaczyna to dostrzegać, może poczuć wstyd i złość na siebie. W procesie terapeutycznym ważne jest zrozumienie, że także takie strategie były kiedyś sposobem radzenia sobie, próbą przetrwania w zbyt silnym lęku, a nie „złą wolą” czy „wadą charakteru”.

Wielu pacjentów przychodzących do Ośrodka 7 Uczuć mówi na początku: „Przyszedłem, bo mam depresję” albo „szukam pomocy, bo jestem wypalona w pracy”. W trakcie spotkań okazuje się jednak, że u podłoża tych doświadczeń leży długotrwały, nieuświadomiony lęk – na przykład lęk przed oceną, porażką, konfliktem, bliskością czy byciem sobą. Przestrzeń gabinetu terapeutycznego pozwala powoli zdjąć te „maski” i dzięki temu zobaczyć pełniejszy obraz.

Rola języka i wychowania w przeżywaniu lęku

To, czy umiemy nazwać lęk, zależy nie tylko od naszej osobistej historii, ale również od tego, jak w naszej rodzinie i otoczeniu mówiło się o emocjach. Język, którego używamy od dzieciństwa, kształtuje sposób doświadczania siebie. Jeśli od małego słyszeliśmy „nie ma się czego bać”, „przestań histeryzować”, „nie przesadzaj”, mogliśmy nauczyć się, że nasz lęk jest nieważny, śmieszny lub kłopotliwy dla innych. W efekcie przestajemy go słuchać, a wraz z nim tracimy kontakt z ważną częścią siebie.

W niektórych domach emocje dzieli się na „dobre” i „złe”. Dobre to te, które są wygodne dla otoczenia: radość, spokój, przyjazność. Złe – złość, smutek, lęk – stają się tym, co trzeba ukryć, a najlepiej w ogóle nie czuć. Zamiast więc mówić „boję się”, dziecko uczy się mówić „boli mnie brzuch” albo „nie chcę iść”. Taki sposób opisywania rzeczywistości utrwala się, wchodząc z nami w dorosłość. Potem w gabinecie terapeutycznym wiele czasu zajmuje przekład z tego dawnego „języka unikania” na nowy, bardziej otwarty, w którym lęk może zaistnieć jako równoprawna emocja.

Dużą rolę odgrywają też przekazy społeczne dotyczące tego, jak „powinien” funkcjonować mężczyzna, a jak kobieta. Mężczyznom nadal bywa trudniej przyznać się do lęku, bo kulturowy wzorzec męskości często zakłada twardość, niezależność, samowystarczalność. Kobiety z kolei mogą otrzymywać sprzeczne komunikaty: z jednej strony mają być „wrażliwe”, z drugiej „nie przesadzać” i „nie robić scen”. To sprawia, że obie płcie – choć w różny sposób – mogą mieć kłopot z otwartym mówieniem o strachu.

Psychologowie i psychoterapeuci z Ośrodka 7 Uczuć w Zielonej Górze są szczególnie wrażliwi na te uwarunkowania. W pracy terapeutycznej nie pytają tylko „co pan/pani czuje?”, ale także „czego w pana/pani domu nie wolno było czuć?”, „jak reagowali bliscy, gdy jako dziecko odczuwał pan/pani lęk?”. Dzięki temu osoba szukająca pomocy może zobaczyć, że jej obecne trudności w nazywaniu emocji mają głębszą historię i nie są osobistą porażką, lecz efektem pewnych wzorców, którym można się przyjrzeć i stopniowo je zmieniać.

Odbudowa języka emocji wymaga czasu. Na początku wiele osób korzystających z pomocy psychologicznej mówi: „nie wiem, co czuję”, „nic nie czuję”, „po prostu jest mi źle”. Zadaniem terapeuty jest wtedy nie tyle naciskanie na precyzyjne nazwy, ile towarzyszenie w stopniowym dostrajaniu się do siebie: zauważaniu sygnałów z ciała, myśli, obrazów, wspomnień. Z czasem słowa „boję się”, „jest mi trudno”, „potrzebuję wsparcia” stają się bardziej dostępne. To nie jest tylko zmiana w słowniku – to głęboka zmiana w sposobie bycia ze sobą samym.

Ciało jako mapa nienazwanego lęku

Choć kłopot z nazywaniem lęku dotyczy przede wszystkim słów, to jednym z najważniejszych sojuszników w jego rozpoznawaniu jest ciało. Napięcie mięśni, sposób oddychania, mimika twarzy, gesty, a nawet postawa – wszystko to może dużo powiedzieć o tym, co dzieje się w środku, zanim jeszcze powstanie jasna myśl „boję się”.

W Ośrodku 7 Uczuć terapeuci często zwracają uwagę na sygnały płynące z ciała, pytając na przykład: „co teraz dzieje się w pana/pani klatce piersiowej, kiedy o tym mówimy?”, „czy w którymś miejscu ciała czuje pan/pani napięcie?”, „jak oddycha pan/pani, gdy pojawia się ten temat?”. Na początku takie pytania mogą zaskakiwać, bo wielu ludzi jest przyzwyczajonych do analizowania problemów wyłącznie intelektualnie. Jednak to właśnie ciało bywa pierwszym miejscem, w którym lęk daje o sobie znać, zanim dotrze do świadomości.

Typowe somatyczne sygnały lęku to:

  • przyspieszone bicie serca lub kołatanie,
  • pocenie się dłoni, uczucie gorąca lub zimna,
  • ścisk w gardle, trudność z przełykaniem, „gula w gardle”,
  • płytki, szybki oddech lub wrażenie, że „brakuje powietrza”,
  • napięcie w karku, ramionach, szczęce, bóle głowy,
  • uczucie „motyli” albo wręcz bólu w brzuchu,
  • drżenie rąk lub nóg, wewnętrzne „rozedrganie”,
  • uczucie odrealnienia, zawroty głowy.

Osoba, która od lat doświadcza takich objawów, ale nie wie, że wiążą się z lękiem, może latami krążyć między specjalistami różnych dziedzin, czując się coraz bardziej bezradna. Kiedy w bezpiecznej przestrzeni gabinetu zaczyna łączyć te doświadczenia z określonymi sytuacjami – na przykład z lękiem przed wystąpieniami publicznymi, rozmowami z przełożonym czy bliskością w związku – pojawia się pierwszy wgląd: „to, czego doświadczam, to lęk”. To ogromny krok w kierunku zmiany.

Praca z ciałem nie oznacza jedynie opisu objawów. W podejściu stosowanym w Ośrodku 7 Uczuć ważne jest także uczenie się regulowania napięcia poprzez proste techniki, takie jak świadome, spokojne oddychanie, kontakt ze stabilnym punktem (np. oparcie pleców, stóp o podłogę), łagodne rozciąganie czy uważne zauważanie najdrobniejszych sygnałów dyskomfortu i reagowanie na nie z troską, a nie z krytyką. Dzięki temu ciało przestaje być jedynie „miejscem objawów”, a staje się zasobem i punktem oparcia w procesie oswajania lęku.

Co się dzieje, gdy lęk pozostaje nienazwany

Brak słów na lęk nie sprawia, że on znika. Przeciwnie – niewyrażony i niezrozumiany lęk ma tendencję do narastania, rozlewania się na kolejne obszary życia, a czasem do zamiany w takie formy cierpienia, które jeszcze trudniej połączyć z emocjami. Do najczęstszych konsekwencji nienazwanego lęku należą: przewlekły stres, wypalenie, problemy w relacjach, zaburzenia snu, a niekiedy także objawy depresyjne.

Kiedy człowiek przez długi czas funkcjonuje w wysokim napięciu, jego organizm pozostaje w stanie ciągłej mobilizacji. Układ nerwowy zachowuje się tak, jakby zagrożenie nigdy nie ustawało. Skutkiem tego są problemy z regeneracją, spadek koncentracji, większa podatność na infekcje, a także narastająca drażliwość. Osoba w takim stanie może reagować nieadekwatnie mocno na niewielkie bodźce, kłócić się z bliskimi „o drobiazgi” albo przeciwnie – całkowicie wycofywać się z kontaktów, bo każdy bodziec jest zbyt obciążający.

Nienazwany lęk wpływa też na decyzje życiowe. Ktoś może zrezygnować z marzeń zawodowych, bo nie jest w stanie skonfrontować się z lękiem przed porażką lub oceną. Ktoś inny unika związków, wyjazdów, nowych aktywności, tłumacząc to „brakiem czasu” lub „niechęcią”, podczas gdy w rzeczywistości rządzi nim strach. Z czasem może pojawić się poczucie, że życie staje się coraz węższe, jakby obudowane niewidzialnym murem ograniczeń. Tymczasem nazwanie lęku jest pierwszym krokiem do odzyskiwania wolności wyboru: „boję się, ale mogę zdecydować, co z tym zrobię”.

Jeżeli lęk trwa długo i nie znajduje ujścia, może także przyczyniać się do rozwoju objawów depresyjnych. Człowiek, który nie widzi sposobu na poradzenie sobie z permanentnym napięciem, zaczyna tracić nadzieję, energię, poczucie sensu. Wtedy do lęku dołącza się smutek, bezradność, obniżenie samooceny. W gabinecie terapeutycznym często okazuje się, że pod „zamrożeniem”, brakiem odczuć i obojętnością wciąż obecny jest, choć słabo odczuwany, lęk – na przykład lęk przed kolejnym zawodem, kolejnym odrzuceniem, kolejną porażką.

Istotną konsekwencją nienazwanego lęku jest także to, w jaki sposób wpływa on na relacje z innymi. Jeśli nie wiemy, że się boimy, łatwo przenieść odpowiedzialność za swój stan na otoczenie: „to partner/partnerka mnie denerwuje”, „to dzieci są nie do zniesienia”, „to szef jest toksyczny”. Oczywiście, otoczenie ma wpływ na samopoczucie, ale dopiero świadomość własnego lęku pozwala zobaczyć, co w danej sytuacji jest „moje”, a co wynika z realnych trudności relacyjnych czy zawodowych. W pracy psychologicznej w Ośrodku 7 Uczuć ważne jest właśnie to rozróżnienie – nie po to, by kogokolwiek obwiniać, lecz by przywrócić człowiekowi sprawczość: „mam wpływ na to, jak radzę sobie z własnym lękiem”.

Jak wygląda proces oswajania lęku w Ośrodku 7 Uczuć

Skorzystanie z profesjonalnej pomocy psychologicznej bywa pierwszym momentem, kiedy lęk dostaje prawo do istnienia. Dla wielu osób już sam kontakt z Ośrodkiem 7 Uczuć – telefon, wiadomość, umówienie wizyty – jest konfrontacją z własnym strachem: „czy ktoś mnie zrozumie?”, „czy to wystarczająco poważny problem?”, „czy sobie poradzę podczas rozmowy?”. Tym bardziej ważne jest, aby od pierwszego kontaktu doświadczyć życzliwości i zrozumienia, a nie oceny.

W Ośrodku 7 Uczuć proces oswajania lęku zwykle rozpoczyna się od konsultacji psychologicznej. To jedno lub kilka spotkań, podczas których specjalista słucha historii osoby zgłaszającej się po pomoc, zadaje pytania, pomaga uporządkować zgłaszane trudności. Nie oczekuje się od pacjenta, że od razu precyzyjnie nazwie swoje emocje – to właśnie jedno z zadań wspólnej pracy. Czasem już na tym etapie udaje się zobaczyć, że to, co ktoś opisywał jako „stres”, „nerwy”, „ciągłe napięcie”, ma wiele cech uporczywego lęku.

Jeżeli osoba decyduje się na dalszą pracę, może skorzystać z psychoterapii indywidualnej, a w niektórych przypadkach także z innych form pomocy, dostosowanych do jej potrzeb. W trakcie regularnych spotkań terapeuta i pacjent przyglądają się różnym obszarom życia: relacjom, pracy, historii rodzinnej, sposobowi przeżywania ciała. Celem nie jest jedynie „pozbycie się objawów”, lecz zrozumienie, skąd bierze się lęk i jaką pełni funkcję. Dzięki temu można stopniowo zastępować dotychczasowe, często nieświadome strategie radzenia sobie (unikanie, zamrożenie, wybuchy złości, sięganie po używki) bardziej świadomymi, opartymi na trosce o siebie.

Ważną częścią procesu jest uczenie się bezpiecznego nazywania swoich stanów. Pacjent stopniowo odkrywa, że może mówić „boję się, że mnie odrzucą”, „lękam się, że zawiodę oczekiwania”, „boję się, że nie dam rady”, i że te słowa nie powodują odrzucenia ze strony terapeuty, lecz zapraszają do głębszego zrozumienia. W ten sposób doświadcza nowego rodzaju relacji – takiej, w której lęk nie jest powodem do wstydu, lecz sygnałem, który warto usłyszeć.

W Ośrodku 7 Uczuć szczególny nacisk kładzie się też na budowanie poczucia bezpieczeństwa. Bez tego trudno dotknąć trudnych tematów. Bezpieczna relacja terapeutyczna staje się miejscem, gdzie można eksperymentować z nowymi sposobami bycia: wyrażaniem próśb, stawianiem granic, przyznawaniem się do bezradności. Dla wielu osób jest to pierwsze doświadczenie takiej bliskiej, a zarazem bezpiecznej relacji – co samo w sobie bywa leczące i zmienia sposób przeżywania lęku również poza gabinetem.

Praca nad lękiem nie oznacza, że zniknie on z życia całkowicie. Lęk jest częścią ludzkiego doświadczenia. Celem terapii jest raczej, aby przestał on rządzić życiem z ukrycia, a stał się zrozumiałym sygnałem, z którym można wejść w dialog. Osoby kończące proces terapeutyczny często mówią, że nadal czasem się boją, ale ten lęk jest „mniejszy”, „bardziej oswojony”, „nie paraliżuje”. Potrafią też szybciej rozpoznawać sygnały z ciała i emocji oraz szukać wsparcia, zanim napięcie stanie się przytłaczające.

Kiedy warto zgłosić się po pomoc do Ośrodka 7 Uczuć w Zielonej Górze

Nie trzeba czekać, aż lęk stanie się nie do zniesienia, by skorzystać ze wsparcia psychologicznego. Kontakt z Ośrodkiem 7 Uczuć w Zielonej Górze może być dobrym krokiem w wielu sytuacjach, także wtedy, gdy wydają się one „zbyt małe” na terapię. Jeżeli:

  • od dłuższego czasu odczuwasz nieuzasadnione napięcie, niepokój lub poczucie „bycia w ciągłej gotowości”,
  • towarzyszą Ci objawy somatyczne, których przyczyny nie wyjaśniły badania medyczne,
  • masz wrażenie, że unikasz wielu sytuacji (spotkań, rozmów, decyzji), choć nie potrafisz jasno powiedzieć, dlaczego,
  • czujesz, że Twoje relacje cierpią z powodu wybuchów złości, wycofania lub kontrolowania innych,
  • masz trudność ze snem, odpoczynkiem, „wyłączeniem głowy”,
  • doświadczasz napadów silnego lęku lub paniki,
  • często myślisz o sobie w kategoriach „słaby”, „gorsza”, „do niczego”,
  • masz wrażenie, że Twoje życie stało się bardzo ograniczone, a decyzjami „rządzi” strach,

– to sygnał, że warto poszukać wsparcia. W Ośrodku 7 Uczuć nikt nie ocenia, czy Twój problem jest „wystarczająco poważny”. To Ty decydujesz, co jest dla Ciebie ważne i trudne. Zadaniem specjalisty jest wysłuchać, pomóc zrozumieć i wspólnie poszukać możliwych dróg wyjścia z kryzysu.

Aby umówić się na konsultację, możesz skontaktować się z Ośrodkiem 7 Uczuć w Zielonej Górze telefonicznie lub przez wiadomość – aktualne dane kontaktowe znajdziesz na stronie internetowej placówki. Już sam ten krok jest formą zadbania o siebie i pierwszym momentem, w którym lęk przestaje być samotnym ciężarem, a staje się czymś, o czym można porozmawiać z drugim człowiekiem.

FAQ – najczęściej zadawane pytania o lęk i pomoc w Ośrodku 7 Uczuć

Czy muszę wiedzieć, że mam lęk, zanim zgłoszę się do Ośrodka 7 Uczuć?
Nie. Wiele osób na początku wcale nie używa słowa „lęk”. Wystarczy, że czujesz, iż coś jest trudne, niepokojące, męczące. Pomoc psychologiczna polega m.in. na wspólnym odkrywaniu, co kryje się za objawami i zachowaniami.

Czym różni się „zwykły stres” od lęku, z którym warto iść do psychologa?
Stres jest naturalną reakcją na konkretne wyzwania i zwykle mija po ich zakończeniu. Lęk często utrzymuje się długo, bywa nieadekwatny do sytuacji, pojawia się „bez powodu” lub prowadzi do unikania ważnych dla Ciebie spraw. Jeśli cierpisz z jego powodu lub ogranicza Twoje życie, warto skonsultować się ze specjalistą.

Boje się, że na spotkaniu nie będę umiał/umiała nic powiedzieć. Czy to ma sens?
Tak. Terapeuci w Ośrodku 7 Uczuć są przygotowani na to, że pierwsze rozmowy mogą być pełne milczenia, niepewności, napięcia. Możesz zaczynać od kilku zdań, a nawet od stwierdzenia „nie wiem, od czego zacząć”. To wystarczy, by ruszyć dalej.

Czy w Ośrodku 7 Uczuć pomoc jest tylko dla osób z rozpoznaną „nerwicą lękową”?
Nie. Z oferty mogą skorzystać osoby w różnych sytuacjach: przeżywające kryzysy, zmagające się z objawami somatycznymi niejasnego pochodzenia, mające trudności w relacjach, odczuwające spadek nastroju, a także te, które po prostu chcą lepiej zrozumieć siebie i swoje emocje.

Ile spotkań potrzeba, żeby lęk się zmniejszył?
To bardzo indywidualne. Czasem już kilka konsultacji pomaga lepiej zrozumieć swoją sytuację i nauczyć się pierwszych sposobów radzenia sobie. W innych przypadkach, szczególnie gdy lęk trwa od lat lub wiąże się z doświadczeniami z przeszłości, potrzebna jest dłuższa psychoterapia. Tempo i forma pracy są ustalane wspólnie z terapeutą.

Czy rozmowa o lęku nie sprawi, że poczuję go jeszcze więcej?
Zdarza się, że na początku, kiedy zaczynamy zwracać uwagę na to, co wcześniej było wypierane, lęk staje się bardziej odczuwalny. Jednak w bezpiecznej relacji z terapeutą ten proces prowadzi do lepszego zrozumienia i stopniowego oswajania lęku, a w efekcie do zmniejszenia jego intensywności i wpływu na życie.

Czy mogę zgłosić się po pomoc, jeśli lęk dotyczy mojego dziecka lub nastolatka?
Tak. W Ośrodku 7 Uczuć możesz skonsultować się także w sprawie trudności przeżywanych przez dzieci i młodzież. Psycholog pomoże ocenić sytuację, zaproponuje możliwe formy wsparcia oraz podpowie, jak jako rodzic możesz towarzyszyć dziecku w jego lękach.

Wstydzę się szukać pomocy. Co, jeśli ktoś się dowie?
Korzystanie z pomocy psychologicznej jest objęte zasadą poufności. Specjaliści Ośrodka 7 Uczuć są zobowiązani do zachowania tajemnicy zawodowej. Informacje o Twojej terapii nie trafiają do osób postronnych. Szukanie wsparcia jest oznaką troski o siebie, a nie powodem do wstydu.

Jak mogę umówić się na pierwszą wizytę w Ośrodku 7 Uczuć w Zielonej Górze?
Możesz skontaktować się z Ośrodkiem telefonicznie lub za pośrednictwem formularza/wiadomości dostępnych na stronie internetowej. Podczas pierwszego kontaktu otrzymasz informacje o wolnych terminach, formie spotkań oraz o tym, jak przygotować się do konsultacji.

Czy pomoc psychologiczna naprawdę może coś zmienić w moim życiu?
Tak, choć zmiana zwykle nie dzieje się natychmiast. Regularna praca z psychologiem lub psychoterapeutą pomaga lepiej rozumieć siebie, swoje reakcje, potrzeby i granice. Dzięki temu lęk przestaje być niewidzialną siłą, a staje się emocją, z którą potrafisz się spotkać, nazwać ją i podjąć świadome decyzje o swoim życiu. Pomoc możesz uzyskać w Ośrodku 7 Uczuć w Zielonej Górze – pierwszy krok to skontaktowanie się i umówienie konsultacji.